wtorek, 29 września 2015

Bekanntschaft mit Wien

Krótkie lipcowe spotkanie wystarczyło właściwie tylko na to, by przedstawić się sobie. Trzydziestostopniowy upał, napięty plan i czas w biegu nie ułatwiały sprawy.
A jednak zdążyłam się zachwycić. Wyjechałam zauroczona.
Wiedziałam, że to znajomość z rodzaju tych, które chciałabym podtrzymać i rozwinąć.
Wiedziałam, że chciałabym tam jeszcze wrócić.
Nie wiedziałam jednak, że będzie mi dane przyjechać tam znów wczesną jesienią.
Kiedy pod nogami będą już szeleściły pierwsze opadłe liście, z którymi jesienny wiatr będzie tańczył wiedeńskie walce.
Ta druga wizyta była dłuższa i spokojniejsza, choć również bardzo intensywna.
Był jednak czas, by pospacerować bez pośpiechu wiedeńskimi ulicami, dać się poprowadzić uliczkom, wejść w urocze zaułki.
Był czas, by usiąść sobie spokojnie w jednym z wiedeńskich Kaffeehäuser,
napić się herbaty i spróbować Sachertorte czy Apfelstrudel.
W spokoju porozmawiać i poznać się lepiej.

Jeszcze na początku lata, ja i Wiedeń byliśmy sobie obcy.
Dziś, po dwóch spotkaniach, jesteśmy już całkiem dobrymi znajomymi.

Es war einmal im September.
Es war einmal in Wien.
Es war wunderschön.














sobota, 26 września 2015

śluby panieńskie

Tegoroczne lato pełne było ślubów.
Mam więc za sobą nie tylko cztery wesela, ale również 
kilkanaście metrów wyprasowanych obrusów,
kilkadziesiąt wyprasowanych pokrowców na krzesła,
kilkaset umytych sztućców,
serwetkowe piwonie i kokardy z tiulu.

Weseląc się tak i ocierając dyskretnie łzy wzruszenia,
ciesząc się szczęściem młodych (razy cztery)
przypominałam sobie zabawne, ale jakże prawdziwe 
słowa Lucy Maud Montgomery:
"To jest zawsze zdumiewające, co ktoś widzi w drugiej osobie. 
I jak to jest w gruncie rzeczy szczęśliwie, 
że nie wszyscy ludzie to samo w innych widzą." ;)

Wszak kochać kogoś - znaczy widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne... 



niedziela, 20 września 2015

zakończenie weekendu

Kwiaty, które przynosi mi mała A. wpinam we włosy.
Trzy bardzo intensywne dni i rozmowy do trzeciej w nocy.
Poczucie szczęścia pomimo zmęczenia.
A na zakończenie weekendu bardzo ciche, pogrążone w zmroku miasto.
Blask latarń odbijający się w ciemnej wodzie kanału.
I te słowa...

"Spałem i śniłem, że życie jest radością. 
Obudziłem się i zobaczyłem, że życie jest służbą. 
Zacząłem służyć i zobaczyłem, że służba jest szczęściem."

   

wtorek, 15 września 2015

Selige Sehnsucht

 "This desire for ‘something beyond’ does not empty the real world, 
but actually gives it new depths."* 
"We not only feel the reality but also the absence of what we long for. 
We want something that nothing in this world can fulfill."** 
"If we find ourselves with a desire that nothing in this world can satisfy, 
the most probable explanation is that we were made for another world."***


Cytaty:
*C.S.Lewis
**Tim Keller
***C.S.Lewis

sobota, 12 września 2015

I słońce znów...

W szarość chłodnych dni wślizguje się promień słońca rozświetlając codzienność.
I nie szkodzi, że zimny wiatr dalej wieje prosto w twarz.


 

 Cały dzień towarzyszył mi dziś pewien piękny, stary hymn...


Wielka jest wierność Twa, Ojcze mój, Boże.
Pełnyś litości do dzieci jest Swych.
Słów Twych obietnic nic zmienić nie może, 
Tyś jest niezmienny w dniach dobrych i złych.


Wielka jest wierność Twa, 
Wielka jest wierność Twa,
Wciąż na mnie spływa Twych łask czysty zdrój,
 Wszystkie potrzeby Twa dłoń zaspakaja,
 Wielka jest wierność Twa,  o Boże mój!

 Lato i zima i posiew i żniwa,
Słońce i księżyc i gwiazd wielki zbiór.
Świadczą, że miłość Twa wciąż wierna, żywa,
Łaska i dobroć sięgają do chmur.

 Pokój dla duszy i grzechów zgładzenie,
Twoja obecność i radość bez miar.
Siły na dzisiaj, na jutro nadzieja,
Wszystkie te łaski to, Boże, Twój dar. 

  

Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie Jego nie ustaje.
Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność Twoja.
Pan jest moim działem, mówi dusza moja, dlatego w Nim mam nadzieję.
Dobry jest Pan dla tego, kto Mu ufa, dla duszy, która Go szuka.
Treny 3:22-25


piątek, 11 września 2015

Trust in You

"When You don’t move the mountains I’m needing You to move
When You don’t part the waters I wish I could walk through
When You don’t give the answers as I cry out to You
I will trust, I will trust, I will trust in You!

Truth is, You know what tomorrow brings 
There’s not a day ahead You have not seen
So, in all things be my life and breath
I want what You want Lord and nothing less"



wtorek, 8 września 2015

September(ness)

Wrzesień kocham za jego wrześniowość.
Kiedy dni robią się chłodniejsze i krótsze.
Kiedy wyciąga się ciepłe pledy, koce i miękkie swetry.
Kiedy częściej z kubków paruje gorąca herbata.
Kiedy dom jest tak bardzo domowy.

Kocham wrzesień za jego spokój.
Od paru bowiem lat jest to miesiąc odpoczynku
po lipcowo-sierpniowych wojażach.
Kocham wrzesień za jego przytulność i domowość,
bo właśnie w tym miesiącu najbardziej rozkoszuję się domem.
Kiedy tak cudownie smakuje poranna herbata
pita niespiesznie z białego kubka w czarne koty.
Kiedy czas płynie spokojniej, choć niekoniecznie wolniej.
Kiedy ranki i przedpołudnia mam tylko dla siebie,
tylko dla siebie dom i ciszę,
a jakże cudowna może być samotność,
gdy ma się na kogo czekać.
Kiedy mogę pójść do kuchni i upiec muffinki
ot tak, gdy przyjdzie mi na to ochota,
by umilić powrót tym, którzy wrócą po długim dniu pracy.
Kiedy od kilku już lat wraca pewna jesienna - dla mnie - melodia
czyli Love Story Meets Viva la Vida.



Kocham wrzesień za jego wrześniowość.
Czy trzeba pisać coś więcej? To przecież wszystko wyjaśnia.
I chociaż w planach jeszcze jedna podróż i trochę pracy do zrobienia,
dzisiaj rozkoszuję się po prostu tym czasem wrześniowym,
który jest mój.









Cały dzień nosiłam dziś w myślach dwa cytaty. 
Pierwszy z kalendarza, na zdjęciu poniżej.
Drugi to słowa z pieśni dzielnej sędziny Debory,
które przeczytałam dziś rano:
O my soul, march on in strength!