Jednego słonecznego dnia po śniadaniu wypożyczyłam rower i pojechałam odkrywać Majorkę na dwóch kółkach. Zwiedziłam pobliską miejscowość Cala Millor oraz zobaczyłam nieco mniej turytyczne, bardziej wiejskie oblicze wyspy.
"We will praise Him for all that is past, and trust Him for all that's to come."
sobota, 4 listopada 2017
czwartek, 2 listopada 2017
Cala Bona | Majorka
Dziś w fotograficznych wspomnieniach spaceruję po Cala Bona, małej miejscowości na wschodnim wybrzeżu Majorki. Z niewielką, ale uroczą mariną, wąskimi uliczkami i domami z kolorowymi okiennicami, nad którymi górują palmy. Zarówno wtedy, gdy świeci wakacyjne słońce barwiąc wodę na cudowny głęboki kolor, coś pomiędzy błękitem paryskim, kobaltem a indygo; jak i w pochmurne dni, gdy niebo i morze przybierają różne odcienie szarości.
sobota, 28 października 2017
Wakacje na receptę
Nie raz mówię sobie, że już dzisiaj, tego wieczoru, w końcu usiądę i zamję się zdjeciami, opiszę, wrzucę coś na blog. I jakoś czasu ciągle brak. Albo gdy jest już trochę czasu, to jakoś wtedy brakuje chęci...
A zdjęć do opublikowania zbiera się w pamięci laptopa coraz więcej. Żeby mnie więc nie przygniótł ich nadmiar, niech będzie dzisiaj słoneczna porcja z pierwszego dnia moich krótkich wakacji na Majorce. Wakacji na receptę, którą wypisałam sobie sama. Myślę, że trafiłam z terapią.
A zdjęć do opublikowania zbiera się w pamięci laptopa coraz więcej. Żeby mnie więc nie przygniótł ich nadmiar, niech będzie dzisiaj słoneczna porcja z pierwszego dnia moich krótkich wakacji na Majorce. Wakacji na receptę, którą wypisałam sobie sama. Myślę, że trafiłam z terapią.
Poniżej zdjecia z pierwszego dnia w Cala Bona.
poniedziałek, 9 października 2017
a year ago / one year later...
Tak samo jak rok temu, na początku października
nad Oxford Street wiszą już bożonarodzeniowe ozdoby.
nad Oxford Street wiszą już bożonarodzeniowe ozdoby.
A dziś mija dokładnie rok, gdy podczas naszej krótkiej,
weekendowej wizyty w Londynie (przesiadałyśmy się
akurat na stacji metra Green Park - pamiętam dokładnie)
powiedziałam N., że bardzo chciałabym tutaj trochę pomieszkać...
weekendowej wizyty w Londynie (przesiadałyśmy się
akurat na stacji metra Green Park - pamiętam dokładnie)
powiedziałam N., że bardzo chciałabym tutaj trochę pomieszkać...
Przeprowadziłam się niecałe trzy miesiące później.
I tak od ponad dziewięciu miesięcy jestem a Londoner.
I tak od ponad dziewięciu miesięcy jestem a Londoner.
My darling London, so good to call you my city.
piątek, 6 października 2017
One & Only
Przeciągnął, przetargał mnie dzień przez swoje długie trudne godziny.
Pozostawiając zmęczoną za progiem już dawno nadeszłej nocy.
Brakuje sił, by walczyć z kłębiącymi się myślami,
które przez całe popołudnie nie odstępują na krok.
Nie dają się też utulić do snu.
Zmęczenie, znurzenie, poirytowanie, rozczarowanie,
zwątpienie i niepewność, lęk i tęsknota.
Zanurzam się więc w te słowa, otulam melodią.
One & Only.
Pozostawiając zmęczoną za progiem już dawno nadeszłej nocy.
Brakuje sił, by walczyć z kłębiącymi się myślami,
które przez całe popołudnie nie odstępują na krok.
Nie dają się też utulić do snu.
Zmęczenie, znurzenie, poirytowanie, rozczarowanie,
zwątpienie i niepewność, lęk i tęsknota.
Zanurzam się więc w te słowa, otulam melodią.
One & Only.
czwartek, 5 października 2017
Hampstead Heath
Zieleń przetykana już jesiennym złotem, ale wciąż jeszcze mocna, intensywna.
Błękitne niebo wybrukowane ścieżkami płaskich, białych chmur.
Słońce i zimny wiatr.
Ten widok.
Serce bijące szybciej.
Chwila do niezapomnienia.
Z miejsca pokochałam Hampstead Heath.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

