Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 lutego 2018

Za wszystko

Dziś wrócił do mnie inny wiersz księdza Twardowskiego.
Kto by pomyślał, że tyle poezji w tych zimnych dniach 
gdzieś pomiędzy.

Za wszystko dziękuję za spokój i trwogę
za to, że nie rozumiem
i odejść nie mogę
za to że nas łączą nie poznane ręce
za jedną jeszcze jesień by pokochać więcej
uratuje, otworzy parasol nade mną
posłuszeństwo, co prowadzi w ciemność


czwartek, 1 lutego 2018

"Nie płacz w liście..."

...a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij, że jesteś, kiedy mówisz, że kochasz.
                                                        - Jan Twardowski


niedziela, 26 lutego 2017

W linii metra Piccadilly

W linii metra Piccadilly, dokładnie między 
stacjami Wood Green i Turnpike Lane,
przypomniał mi się ten wiersz Barańczaka. 
Pod nogami leżała torba z zakupami.

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?



czwartek, 15 grudnia 2016

optymizm bezradny

Lubię Staffa optymizm bezradny 
i tę "radość najskromniejszą, radość bez przyczyny"...

Nie zapomniało serce...
Staff Leopold

Nie zapomniało serce moje i pamięta: 
Miłość mi dała jeno gorycz i szaleje, 
Ziarno mych siewów zżarła epoka przeklęta, 
A laur mój podeptała zawiść, co nie sieje. 

I choć świt zmierzchom, wiosna jesieniom nie dnieje, 

Dusza moja, spokojnie niebu uśmiechnięta, 
Przyjmuje chwile, niegdyś piękne jak nadzieje, 
Dziś z gniazd strącone wichrem bezpióre pisklęta. 

I cóż, że głupca zgorszy, zadziwi szaleńca, 

Że nie uginam czoła, choć stoję bez wieńca? 
Lata-m zdobywał ciebie, wyniosła pogodo! 

Posągu wypalony bólem z serca gliny! 

Dziś umiem patrząc w szczęście, co spłynęło z wodą, 
Czuć radość najskromniejszą, radość bez przyczyny. 


wtorek, 25 października 2016

Pani do poezji

Tak, tak... tak, Januszku... yhmm... tak, tak... Januszku, muszę kończyć, bo mam tu panią do poezji...
Ostatnie zdanie wypowiedziane było, jak mi się wydawało, odrobinę poufałym tonem. "Mam tu panią do poezji...  a ty wiesz, Januszku, że w dzisiejszych czasach to nie tak często oglądany okaz..."

Panią do poezji byłam ja. Rozmówcą przesympatyczny pan antykwariusz, który chwilę wcześniej, pakując wybrane przeze mnie tomiki, wyznał ze smutkiem:
- Wie pani, trochę przykro mówić, ale dzisiaj już prawie nikt nie pyta o Słonimskiego...

Zapytałam. Właśnie w tym celu odwiedziłam przecież ten antykwariat. Razem przeszukaliśmy "frontową linię" wystawionych książek w dziale poezja, dogrzebaliśmy się do stert leżących za nimi. Znaleźliśmy Słonimskiego. W liczbie sztuk trzech. Wzięłam wszystkich. Sama nie wiem, czy bardziej z sympatii czy z litości.



Dobrze pamiętam pierwsze spotkanie. Na początku był bowiem Żal, który zachwycił mnie już w szkole podstawowej. Jeden z wierszy, które do dziś deklamuję z pamięci. 

Pamiętam też, jak na lekcji polskiego w liceum czytaliśmy Credo. Pamiętam wypieki na twarzy, przyspieszone tętno. Czułam ten wiersz. Rozumiałam nawiązania, wyraźnie słyszałam intertekstualne echa.



A później wypożyczyłam tomik z biblioteki. Po jakimś czasie doszłam do wniosku, że przepisywanie lub kserowanie wierszy nie ma sensu, muszę je sobie kupić. I tak znalazłam się w antykwariacie na Krupniczej, gdzie sympatyczny pan antykwariusz przerwał rozmowę z Januszkiem, ponieważ miał tam akurat panią do poezji. Spodobało mi się to określenie. Dlaczego nie? Niektórzy przecież lubią poezję.


Cieszę się więc bardzo, że Słonimski dołączył do doborowego towarzystwa w moim zbiorze poezji. Zwłaszcza, że ostatnio tak często wraca do mnie puenta jego Dokumentu z epoki...

Girlsy z białym niedźwiedziem tańczą na Alasce.
Mister Dupson przeskoczył przez pięć beczek z winem.
Cała rodzina, nawet niania w masce.
Trzyletni chłopczyk - a już z karabinem.

Nowy pancernik wypływa ze stoczni.
Zboże się pali, kawa w morze leci.
W przyszłości, gdy się taki obraz uwidoczni,
Bardzo proszę pamiętać, że ja byłem przeciw.



niedziela, 18 września 2016

Spokój serca

Spokój serca
Leopold Staff

Wstanę w poranek blady, gdy w niebie perłowem
Przez mgły lśnić będzie słońce jak opal półsenny.
Pragnienie u krynicy ugaszę studziennej 
I pójdę w pole ścieżką, z sercem jakby nowem.


Spotkanie wędrowca uczczę dobrym słowem,
Kamień usunę z drogi przechodniów codziennej
I odwiązany róży krzew wysokopienny
Przytwierdzę znów do pala zwiędłym łykiem płowem.


I krocząc w świetle białym pod siny pas boru,
Stanę czasem, by spojrzeć na jaszczurkę zwinną
Lub na ptaki płynące za chmurą w dal nieba.


I z myślą, że daleko jeszcze do wieczoru,
Ku zachodowi będę iść z duszą dziękczynną,
Spokojny, jakbym wiedział już, jak żyć potrzeba.









środa, 31 sierpnia 2016

The Road Less Travelled By...

Bardzo lubię ten wiersz Roberta Frosta.
Szczególnie w przekładzie Barańczaka.

Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony: 
Żałując, że się nie da jechać dwiema naraz 
I być jednym podróżnym, stałem, zapatrzony 
W głąb pierwszej z dróg, aż po jej zakręt oddalony, 
Gdzie wzrok niknął w gęstych krzakach i konarach; 

Potem ruszyłem drugą z nich, nie mniej ciekawą, 
Może wartą wyboru z tej jednej przyczyny, 
Że, rzadziej używana, zarastała trawą; 
A jednak mogłem skręcić tak w lewo, jak w prawo: 
Tu i tam takie same były koleiny, 

Pełne liści, na których w tej porannej porze 
Nie znaczyły się jeszcze śladów czarne smugi. 
Och, wiedziałem: choć pierwszą na później odłożę, 
Drogi nas w inne drogi prowadzą - i może 
Nie zjawię się w tym samym miejscu po raz drugi. 

Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną, 
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem: 
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano 
Dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną - 
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem. 

Droga nie wybrana (The Road Not Taken), Robert Frost
przełożył Stanisław Barańczak


czwartek, 7 lipca 2016

Dawno temu. Wciąż aktualne.

Cóż bym zrobiła bez Ciebie,
gdy serce rozpaczą zamiera,
gdy nocą gwiazdy nie świecą na niebie,
a smutek krwawe żniwo łez zbiera?

Cóż bym bez Ciebie zrobiła,
gdy na pytania brak odpowiedzi?
We mgle tylko cisza się echem odbija,
słońce w ciemności nie świeci.

Kim bez Ciebie bym była?...
Skąd czerpałabym siły?...
Straszniejszą bez nieba mogiła,
lęki by dawno radość zabiły.

Boże…
dziękuję, że byłeś jesteś i będziesz
w Tobie ma siła radość i szczęście



sobota, 2 lipca 2016

quite enough

W ostatnich dniach czerwca
towarzyszył mi Słonimski.

Patrz. Znowu zieleń powraca,
Wyrasta z czasu głębiny.
Jak szybko mijają lata - 
Jak wolno płyną godziny.



Waga dzisiejszych spraw, 
Urok minionych chwil.
And that is quite enough,
And that is what I feel.


czwartek, 19 maja 2016

bez, czyli Słonimski

Jeśli bez to zawsze Słonimski.
Oczarowanie trwa już tyle lat.
I chyba pozostanie na zawsze.



Gdy cię spotkałem raz pierwszy
mokre pachniały kasztany
zbyt długo mi w oczy patrzyłaś
ogromnie byłem zmieszany


Pod mokre płaty gałęzi
szedłem za tobą w krok
serce me trzymał w uwięzi
twój fiołkowy wzrok


Dawno zużyte słowa
wróciły do  mnie znów
i zrozumiałem od nowa
znaczenie prostych słów


I tak się jakoś stało
że bez tak pachniał jak bez
i słowo pachnieć pachniało
i łzy były pełne łez


Tęsknota słowo zużyte
otwarło mi swoją dal
jak różne są rzeczy ukryte
w króciutkim wyrazie: żal


czwartek, 12 maja 2016

even though

Wcale nie jest łatwo.
Jest jednak szczęśliwie.*
Pomimo wszystko.

I znów upór żeby powstać, i znów iść, i dojść do celu...




wtorek, 19 kwietnia 2016

ul. Bohaterów Getta

W tamtym mieście
na ulicy Bohaterów Getta
znajdował się przystanek.
Jako mała dziewczynka
głowiłam się nad tym, co to znaczy.
Co to jest to getto i kim byli
jego bohaterowie.

Nie możemy wrócić im
życia i wolności,
młodości i marzeń
poległych wśród ognia
ruin i wystrzałów.
Możemy podarować
im tylko pamięć.

Jeszcze - choć to już 73 lata...

Jeszcze to według mnie jeden z najbardziej
poruszających wierszy o Holokauście.


Jeszcze
Wisława Szymborska

W zaplombowanych wagonach
jadą krajem imiona,
a dokąd tak jechać będą,
a czy kiedy wysiędą,
nie pytajcie, nie powiem, nie wiem.

Imię Natan bije pięścią w ścianę,
imię Izaak śpiewa obłąkane,
imię Sara wody woła dla imienia
Aaron, które umiera z pragnienia.

Nie skacz w biegu, imię Dawida.
Tyś jest imię skazujące na klęskę,
nie dawane nikomu, bez domu,
do noszenia w tym kraju zbyt ciężkie.

Syn niech imię słowiańskie ma,
bo tu liczą włosy na głowie,
bo tu dzielą dobro od zła
wedle imion i kroju powiek.

Nie skacz w biegu. Syn będzie Lech.
Nie skacz w biegu. Jeszcze nie pora.
Nie skacz. Noc się rozlega jak śmiech
i przedrzeźnia kół stukanie na torach.

Chmura z ludźmi nad krajem szła,
z dużej chmury mały deszcz, jedna łza,
mały deszcz, jedna łza, suchy czas.
Tory wiodą czarny las.

Tak to, tak, stuka koło. Las bez polan.
Tak to, tak. Lasem jedzie transport wołań.
Tak to, tak. Obudzona w nocy słyszę
tak to, tak, łomotanie ciszy w ciszę.

czwartek, 19 listopada 2015

"Dni, w których żyłam do bólu..."


...te dni, w których żyłam do bólu... - powiedziała.
A ja doskonale rozumiałam, co miała na myśli.

...czy wiesz
że łzy się śmieją kiedy są za duże*



* Do albumu po raz drugi, Jan Twardowski

środa, 28 października 2015

Modlitwa

wypełnij treścią
nadchodzące dni
czynom nadaj sens
słowom znaczenie
serca radosnej pieśni
pozostaw milczenie

obudź świadomość
czasu ludzi i miejsc

niech oczy patrzą
jak trzeba uważnie
niech jasne będą sny
niech serce czasem boli
by rozumieć wyraźniej
niech leczą cierpienia
w ciszy poczęte łzy

mądrością wypełnij moje serce
bym miała odwagę dzisiaj być
miłość i wiara niech wiodą za ręce
i uczą mnie żyć

poniedziałek, 12 października 2015

...a świat nie ustaje


"Boga się nie udowadnia
Boga się poznaje
po tym, że serce pęka 
i świat nie ustaje..."
J.Twardowski

sobota, 3 października 2015

Jesteś... w codziennych zwyczajnych łzach...


Jesteś…

…ciszą zgiełku dnia
szeptem milczenia nocy
nadzieją rozpaczy sięgającej dna
siłą bezradnej smutnej niemocy

…w śmiechu milczących gwiazd
kolorach szarej jesieni
codziennych zwyczajnych łzach
radości słonecznych promieni

a mi Ciebie wciąż mało…
zbyt dużo mnie samej we mnie
tak pragnę by to się zmieniało
być bliżej Ciebie a dalej ode mnie

więc w nadchodzących dniach
dla Ciebie chcę więcej robić miejsca
gdy życie znów będzie splatać
moje porażki i Twoje zwycięstwa