Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dover. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dover. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 maja 2017

Pozostałe atrakcje zamkowego wzgórza i pożegnanie z Dover

Gdy szłam na klify, zaintrygowały mnie tajemnicze okna wyglądające z kredowej skały. Niczym para oczu śledzących, co dzieje się na kanale i drugim brzegu... 


 Jak się okazało, zamek nie jest jedyną atrakcją wzgórza, choć nadje mu nazwę. Oprócz obcowania z historią i zapoznania się z rodem Plantagenetów, można tam jeszcze...

   
...zawrzeć interesujące znajomości! :)



...nacieszyć oczy przepięknymi widokami...






...ale również zgłębić sekrety tajnych tuneli wojennych (the Secret Wartime Tunnels) wydrążonych w kredowych skałach. Okienne "oczy" wyglądające z klifowych skał to właśnie część podziemnych tuneli.


To stąd właśnie admirał Bertram Ramsay dowodził Operacją Dynamo czyli ewakuacją Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego z otoczonej przez siły niemieckie Dunkierki, wiosną 1940 roku. Bardzo ciekawa wystawa pozwala zwiedzającym zapoznać się ze szczegółami tej niezwykłej operacji. 


  



Swoją droga ciekawe, jak można przekuć de facto porażkę w niemalże spektakularne "zwycięstwo". Podobno ewakuowani żołnierze byli zdumieni, że w ojczyźnie są entuzjastycznie witani jak bohaterowie, a nie pokonani.


Mnie osobiście najbardziej wzruszyły historie cywilów, którzy na prywatnych łodziach dołączyli się do ewakuacji. Nie wszystkim udało się wrócić z powrotem.


Tunele składają się z kilku poziomów. Podczas oprowadzania głebiej pod ziemią (tutaj już był przewodnik) nie wolno było robić zdjęć, pozostaje więc tylko fotografia wejścia. Wycieczka przez tunele i interaktywny przebieg Operacji Dynamo trwała około 45 minut.



Kawałek dalej znajduje się wejście do podziemnego szpitala. Tam jednak również nie można było robić zdjęć. Ale i ta wycieczka, choć krótsza, była niezwykle ciekawa, pozwalała przenieść się w wyobraźni do lat wojennych. Rekwizyty (jak realistycznie oddana szpitalna, wojenna kuchnia! Nawet skromny gulasz na talerzach!...), nagrania rozmów, dźwięków, odgłosów, gasnące, migające światła... Naprawdę rewelacyjnie wszystko przygotowane.

 


Wyjście na powierzchnię, do rzeczywistości, w której w tym momencie - dzięki Bogu - panuje pokój. (Choć w oddali... przedwczoraj w Manchesterze... słychać odgłosy wybuchów, ale o tym może innym razem...)


Na zamkowym wzgórzu znajduje się jeszcze stary kościółek i ruiny rzymskiej latarni morksiej, a także tunele średniowieczne. Ale mi już zabrakło czasu, by bliżej się im przyjrzeć. Choć przecież na zamkowym wzgórzu spędziłam ponad pięć godzin!
  

I tutaj nadchodzi czas, by pożegnać się z pięknym, ciekawym Dover. 


niedziela, 21 maja 2017

Francja w zasięgu

Dover znajduje się tak blisko Francji, że mój telefon z polskim numerem złapał francuski zasięg. I czas. Zegarek bowiem automatycznie przestawił się na czas kontynentalny, czyli o godzinę do przodu. 
Zapomniałam o tym, gdy wieczorem nastawiałam budzik. Gdy więc następnego dnia zadzwonił o ósmej, w całej Anglii była dopiero siódma.
Podczas mojego pobytu horyzont spowijała delikatna mgiełka, więc wybrzeże Calais nie było bardzo wyraźnie widoczne.


Po powiększeniu poniższego zdjęcia widać delikatną linię na horyzoncie - francuski brzeg.


Ale historia widziała dni z dużo lepszą widocznością nad Cieśniną Kaletańską...



Anna, mówisz i masz! ;)

sobota, 20 maja 2017

Na zamku Henryka II | Dover Castle

Dziś zapraszam na zamkowe wzgórze, do warownego zamku króla Henryka II, pierszego z dynastii Plantagenetów; ojca Ryszarda Lwie Serce i Jan bez Ziemi.


Najpierw jednak trzeba na wzgórze wejść...




Na zamku nie ma wyznaczonej trasy zwiedzania. Nie ma też żadnego audioguide'a ani tabliczek w muzealnym stylu. Są za to pieknie zrekonstruowane sale i pomieszczenia. Turysta sam musi wytyczyć sobie drogę między przestronnymi komnatami i malutkimi, ukrytymi w labiryncie korytarzy kapliczkami; krętymi, kamiennymi schodami oraz licznymi korytarzami, które czasami prowadzą do kolejnych pomieszczeń, a czasem kończą się ślepym zaułkiem... Wszystko to nadaje wędrówce niezwykłego uroku i atmosfery tajemniczości. Tak łatwo wyobrazić sobie, że nagle zostało się przeniesionym do XII wieku.












W sali jadalnej zintrygowały mnie małe drzwiczki w ścianie, za którymi widać było wąski korytarzyk.


Korytarzyk skręcał w literę L, skręciłam i ja, coraz bardziej zaciekawiona...


... i doszłam tam, gdzie Henry II zapewne chodził piechotą. ;)







W przestronnym zamku jest miejsce zarówno dla kolorowych komnat, jak i mrocznych korytarzy.






















Ze szczytu waroni roztacza się piękny widok na inne zabudowania zamkowego wzgórza (m.in. ruiny rzymskiej latarni morskiej), miasto i port.



Bilet wstępu kosztuje £19.40, ale ani przez chwilę nie żałowałam wydanych pieniędzy. Tym bardziej, że zamek to nie jedyna atrakcja zamkowego wzgórza, ale o tym napiszę innym razem.