Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 września 2019

Downton Abbey

Gdy kilka lat temu oglądałam ostatni odcinek serialu Downton Abbey, nie miałam pojęcia, co się wydarzy zanim znowu ujrzę rodzinę Crawley na ekranie. Nie wiedziałam wtedy, że przeprowadzę się do Anglii, odwiedzę Highclere Castle, będę miała okazję porozmawiać z samą Lady Carnarvon spacerując po jej ogrodach w otoczeniu siedmiu psów, a następnie obejrzeć mecz krykieta i zjeść lunch al fresco na terenie posiadłości - nigdy nie sądziłam, że taki malutki wgląd w życie angielskich wyższych sfer będzie mi dany. Czasami trudno mi uwierzyć, że to wszystko nie był tylko sen. Tak to właśnie w życiu jest - nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć. To zarazem przerażające i ekscytujące. Ale w tę piękną, ciepłą wrześniową noc wydaje się bardziej ekscytujące.

English When I was watching the finale of Downton Abbey series a few years ago, little did I know what was gonna happen before I'd see the Crawley family again. I didn't know then that I would move to England, visit Highclere Castle, had an opportunity to chat with Lady Carnarvon herself and have a walk in her gardens with seven of her dogs running around, followed by watching the cricket match on the estate grounds and al fresco lunch - a peek into English upper class life I had never thought I'd have. ;) Sometimes I hardly believe it has happened indeed. It's how life works - you never know. And it's both frightening and exciting. But on this fine warm September night it feels more exciting.


wtorek, 5 marca 2019

On The Basis of Sex

Bardzo dobry film. 
Jeden z tych, jakie lubię najbardziej.
Podziwiam Ruth Bader Ginsburg, ale moim zdaniem to Marty jest niedostatecznie docenionym bohaterem ich historii. Ponoć gdy scenarzysta Daniel Stiepleman przedstawił Ruth pomysł nakręcenia filmu, Bader Ginsburg postawiła dwa warunki: Get the law right oraz Get Marty right. Zazwyczaj to "za wielkim mężczyzną stoi wspaniała kobieta", tutaj było na odwrót. Tym bardziej zdumiewające, gdy weźmie się pod uwagę czasy, w których rozegrała się ta historia.

English It's a very good movie.  
The sort I like the most. 
I do admire Ruth Bader Ginsburg, but in my opinion it's Marty who's an unsung hero if their story. Supposedly when screenwriter Daniel Stiepleman approached Ruth about the movie, she had two conditions: Get the law right and Get Marty right. Usually it's "behind a great man there is a wonderful woman", here it was the other way round. It's especially incredible given the times in which this story happened.


Armie Hammer i Felicy Jones rewelacyjni jako Ruth i Martin Gunsburg.

Prawdziwi Ruth Bader Ginsburg i Martin Ginsburg
Wszystkie zdjęcia pochodzą z Internetu.

niedziela, 17 lutego 2019

Mary Poppins Returns

Oglądałam dwa razy. Pierwszy raz poszłam do kina po prostu, by ten film zobaczyć. Głównie dla Londynu i Emily Blunt. No i jeszcze ta kwestia pewnej zbieżności doświadczeń, ponieważ kiedyś jedna dziewczynka powiedziała mi, że jestem jak Mary Poppins. Było to w maju, gdy szłyśmy w podskokach przez trawnik przy Kenwood House w Hampstead Heath, a rododendrony były w pełnym rozkwicie...
Drugi raz, by z radością obserwować reakcje i emocje pewnej małej dziewczynki, która w momentach pełnych napięcia wskakiwała mi na kolana. 
I tak wspaniale było oglądać ten film w ten londyński dzień, gdy niebo jest jak sen...

English I've seen this movie twice. For the first time I went to the cinema to simply see the film. Mostly because of London and Emily Blunt. And a sort of convergece of experiences for one girl once told me I was like Mary Poppins. It was in May, we were hopping through the lawn at Kenwood House in Hampstead Heath, and rhododendrons were in full bloom...
The second time I went to the cinema it was to watch reactions and emotions of a little girl who kept jumping onto my laps every time the plot begun to be too suspenseful. 
And it was so wonderful to see it under lovely London sky...


środa, 18 lipca 2018

La La Land

Nie podobał mi się ten film.
Ale muzyka!... 
Wprost przeciwnie.
Tak piękna.
Tak rozdzierająca serce.
Czyli taka, jaką lubię najbardziej.

English I didn't like the movie.
The music though!... 
I loved it.
So beautiful.
So heartbreaking.
Of that sort which I like the most.


piątek, 18 maja 2018

Though None Go with Me

Co jakiś czas wraca do mnie ten film. Piękny. Poruszający. Trochę smutny. Promujący tak bliskie mi wartości. Głęboko w serce zapadły mi słowa Elizabeth Bishop: "Wiele lat temu podjęłam decyzję, by iść za Bogiem... bezwarunkowo".

Zdecydowałem pójść za Jezusem, nie wrócę już, nie wrócę już; 
(...) chociaż samotny tą drogą idę, nie wrócę już, nie wrócę już..."

English This movie keeps coming back to me. Beautiful. Touching. A bit sad. Promoting values I strongly believe in. It touches me deeply as the main character, Elizabeth Bishop, says: "Many years ago I've made a commitment... to follow God... unconditionally".

I have decided to follow Jesus, no turning back, no turning back; 
(...) though none go with me, no turning back, no turning back..."

Źródło zdjęcia: Internet


środa, 25 kwietnia 2018

'The Guernsey Literary & Potato Peel Pie Society'

Myślałam, że to będzie jeden z tych uroczych, podnoszących na duchu filmów. Choć wiedziałam, że to opowieść z odniesieniami do wojny, nie miałam pojęcia, że na tle malowniczych widoków i nastrojowych ujęć powojennego Londynu rozegra się tak dramatyczna, skomplikowana historia. The Guernsey Literary & Potato Peel Pie Society zaliczyłabym do filmów z kategorii katharsis.  Zaczarował mnie swoją atmosferą, tamtymi czasami i mistrzowskimi ujęciami oraz doskonałą grą aktorską, ale z kina wychodziłam z głową pełną rozmyślań i pytań wagi najcięższej. Niemniej jednak polecam!

English I thought it would be one of those charming, heart-warming movies. Although I knew there are some wartime connections in the film, I had no idea that it would be such a dramatic and complicated story, with scenic views and atmospheric post-war London in the background. I would say that The Guernsey Literary & Potato Peel Pie Society is one of those catharsis movies as I call them. It's charming and atmospheric, so fascinating being set in post-war 1940s, and the cast is amazing; nevertheless I left the cinema with heavyweight questions and musings on my mind. I recommend it though!

Źródło zdjęcia: Internet

niedziela, 11 grudnia 2016

"So Others May Live"

Nie, to nie jest lekki film.
Jest za to bardzo dobry. 
Wart obejrzenia.
Pozostaje w sercu i pamięci na długo.



...to save lives... no greater calling than that...*
Takie słowa słyszą rekruci na uroczystości rozpoczęcia nauki w elitarnej szkole dla pływaków-ratowników. Za to jednak trzeba zapłacić wysoką cenę. Nie można być wielkim człowiekiem tanim kosztem. 
Ale przecież w tym życiu chodzi o coś więcej niż tylko o to, by wszystko kręciło się wokół nas, czyż nie? Naszych zachcianek, przyjemności i wygód.
Chcę czegoś więcej.

Kolejny bardzo dobry film, który obejrzałyśmy z Aprilanną.


*"ratować życie... nie ma większego powołania niż to..."

piątek, 2 grudnia 2016

Sully

W rękach, oprócz steru, życie 155 ludzi.
Kilkadziesiąt sekund na podjęcie decyzji.
I coraz bliżej szeroka, zimna rzeka Hudson.

Bardzo dobry film. Poruszająca historia.
Niezwykły człowiek. I jego załoga.
I ta cała odhumanizowana machina
oparta na symulacjach komputerowych,
która sprawia, że podczas kinowego seansu
mam ochotę rzucić w ekran torebką.
Polecam*. Bardzo.

Aprilanno, dziękuję za udany wieczór!



*Obejrzenie filmu, nie rzucanie w kinie torebką.