sobota, 14 stycznia 2017

kiedy rozumiem...

W ziemskiej rzeczywistości nawet w spełnionych marzeniach znajdują się miejsca na stresy i zmartwienia. Czasami mała rzecz urasta do rozmiarów wielkiego problemu...  

A jednak... "kiedy rozumiem, że wszystko, co mnie spotyka, ma mnie bardziej upodobnić do Chrystusa, to usuwa wiele niepokoju"... [A.W.Tozer]

... zaś dzieło łaski zmierza "do głębszej znajomości Boga i coraz bliższej wspólnoty z Nim. Jak Bóg urzeczywistnia ten cel? Nie przez chronienie nas przed ciężkimi i załamującymi okolicznościami, ani też przez chronienie nas przed kłopotami stwarzanymi przez nasz własny temperament i psychikę, a raczej poprzez świadome wystawienie nas na wszystkie te przeciwności, żeby pokazać nam naszą własną niedoskonałość i aby przybliżyć nas do siebie. To jest właśnie najważniejszym powodem, dla którego Bóg napełnia nasze życie kłopotami i dylematami różnego rodzaju. Mamy przez to nauczyć się bardziej polegać na Nim". [J.I.Packer]  


Wtedy poznasz, że ja jestem Pan i że nie zawiodą się ci, 
którzy we mnie pokładają nadzieję.
Iz 49:23b

poniedziałek, 9 stycznia 2017

Unchangeable God

Znałam tę pieśń. Śpiewaną podczas wczorajszego nabożeństwa.
Przypomniałam sobie, kiedy śpiewałam ją po raz pierwszy.
Pamiętam dokładnie. Nawet tutaj zachował się ślad, wspomnienie.
Chociaż w Krakowie mieszkałam już od dwóch lat, 
wtedy akurat zaczynałam swego rodzaju nowy rozdział.

Śpiewając ją wczoraj, tutaj w Londynie, miałam wrażenie, jakby Pan Bóg cicho szeptał do mnie: Widzisz? Od momentu, gdy śpiewałaś ją po raz pierwszy minęły ponad trzy lata... Tak wiele się zdarzyło, zmieniło... Inny czas, inny język, inne miasto, inny kraj, inne okoliczności... Jednak Ja pozostałem ten sam. Ten, który byłem - JESTEM KTÓRY JESTEM - jaki będę na wieki: dobry, wierny, łaskawy, sprawiedliwy, suwerenny. Jestem z Tobą.

W oczach łzy wzruszenia, a w sercu radość i wdzięczność. 
Tak bardzo dziękuję!..









piątek, 6 stycznia 2017

living the dream

Chyba jeszcze nie do końca dociera do mnie, że jestem  t u t a j.
Często podchodzę do okna, wyglądam na londyńską ulicę
i sycę oczy widokiem angielskich domów, czarnych taksówek 
i piętrowych czerwonych autobusów. Które jeżdżą po lewej stronie.
Żyję sobie w moim londyńskim spełnionym marzeniu...


Lecz rozradują się ci, którzy Tobie [Boże] ufają!... 
Psalm 5:12

środa, 4 stycznia 2017

Camden Town

Miałam dzisiaj do załatwienia pewną sprawę na Camden High Street, więc przy okazji zwiedziłam sobie troszkę Camden Town. Na pewno jeszcze tam wrócę. 
Na... koniec świata (The World's End) - jak widać na zdjęciu. ;)









poniedziałek, 2 stycznia 2017

Regent's Park

Dziś rano powitały mnie... promienie słońca!
Po trzech dniach chmur, deszczu i mgły
Londyn w końcu uśmiechnął się jasnymi promieniami.
Hip hip hurrah, it's a sunny day! :)

Po południu zdecydowałam się wykorzystać słoneczną pogodę
i wybrałam się na przechadzkę do Regent's Park. 
To jeden z parków królewskich, zajmujący 197 hektarów
na pograniczu City of Westminster i London Borough of Camden.
Właściwie był to zaledwie krótki rekonesans, bo jak się okazało
było dość zimno pomimo słońca, a i ono chyliło się coraz niżej.









niedziela, 1 stycznia 2017

the English weather

Ponoć nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie
- jak mówi słynne powiedzenie.
Albo ludzie źle nastawieni. 

Byłam dobrze ubrana. 
Ciepły płaszcz chronił przed zimnem,
parasol przed deszczem,
a nowe buty na siedmiocentymetrowych (sic!) obcasach
okazały się nadspodziewanie wygodne.
No i grunt to pozytywne podejście do spraw wszelakich.

Im więcej robiłam kilometrów,
im mocniej padało,
im bardziej nie wiedziałam, gdzie jestem,
tym radośniej mi było :)

Angielska pogoda, jakby wściekła na moją nonszalancką obojetność
wobec jej kaprysów, coraz bardziej siekła deszczem.
A ja, jak na złość, chodziłam tak długo,
że nawet przestałam czuć przemoczone buty.
A później same wyschły, zanim jeszcze dotarłam do domu.
To była bardzo udana przechadzka.
Wróciłam padnięta, ale szczęśliwa.


 


***
"Zachowaj spokój  
i przyzwyczaj się do angielskiej pogody"
Źródło: Internet

What a celebration!

London's New Year's Day Parade 2017 dogoniłam dopiero na Piccadilly Circus. Na samym końcu szła orkiestra z USA, z Georgii. Grali wspaniale! Ludzie stojący na chodnikach podrygiwali w rytm marszowej melodii. Uczestnicy parady oraz widzowie machali do siebie wykrzykując "Happy New Year!". 
Takie radosne, uliczne świętowanie. 
Doszłam z nimi aż za Trafalgar Square, z oczami pełnymi łez wzruszenia. Sama nie wiem, czy to ta muzyka, uśmiechy i okrzyki przechodniów, londyńskie ulice?... Może po prostu dlatego, że Bóg jest taki dobry, a Jego drogi tak niezwykłe?